niedziela, 11 maja 2014

Rozdział I

Nareszcie! Tak długo na to czekałam! W końcu wakacje!
A tak w ogóle to nazywam się Róża, mam 13 lat i jestem w szóstej klasie. O, przepraszam, już w pierwszej gimnazjum. Wszyscy dorośli mówią jednak, że jestem bardziej dojrzała umysłowo, niż inne dziewczyny w moim wieku. Może to dlatego, że tak dużo czytam i nie jestem taka jak te wszystkie plastiki z mojej szkoły, ani dwulicowe psiapsiółki. A czytam praktycznie wszystkie książki jakie mi wpadną w ręce i w prawie każdej wolnej chwili. Jestem jedynaczką, ale mam jedną przyjaciółkę i pełno koleżanek, lecz uważam, że te koleżanki są w stosunku do mnie raczej fałszywe. Podejrzewam, że kolegują się ze mną tylko dlatego, że moi rodzice są bogaci. Tak, to prawda. Nie mieszkam w bloku, kamienicy, ani nawet w normalnym domu jednorodzinnym, tylko w niemal szlacheckim dworku. Mamy peełno pieniędzy, ale ja nie staram się tego oznajmiać wszystkim wszem i wobec - chcę po prostu być najnormalniejszą w świecie dziewczyną.
Jestem chuda - jak dla mnie aż za bardzo - i średniego wzrostu. Mam włosy koloru jasny blond, mniej więcej proste, ale kiedy jest wilgotno, to zaczynają mi się kręcić. Oprócz tego posiadam dosyć duże, przenikliwe, acz łagodne błękitne oczy z wesołą iskierką oraz raczej wąskie różowe usta (rodzice nazwali mnie Różą właśnie ze względu na to, że, jak to mówią, pierwszą rzeczą jaką zobaczyli, gdy ujrzeli mnie pierwszy raz były różowe usteczka :-) ). Cery nie mam ani bladej, ani jakoś strasznie opalonej.

Zakończenie roku szkolnego. Wychowawczyni rozdaje świadectwa.. Mam same szóstki, tylko z historii piątkę (nigdy nie mogę zapamiętać tych wszystkich informacji, a poza tym uważam, że pani niezbyt dobrze uczy, czasem robię ściągi ale to nie zawsze pomaga). W ostatniej klasie jeszcze bardziej niż zwykle starałam się mieć jak najlepsze oceny - i proszę! Naprawdę jestem z siebie zadowolona i dumna. 
Przeszłam rutynowe odpowiadanie na pytania koleżanek, typu "Jaką masz średnią?", "Co masz z anglika?", albo "Ale w gimnazjum też będziesz utrzymywać ze mną kontakt, prawda?". Z każdą musiałam się serdecznie i wylewnie pożegnać. Na szczęście jestem bardzo dobrą aktorką ;-P. Nie powiem, iż w ogóle nie będę tęskniła, przeżyłyśmy wspólnie wiele ciekawych zdarzeń. Ale jednak to było takie nierzeczywiste. Jak przez mgłę dostrzegałam, że to, iż ich nigdy nie zobaczę powinno sprawiać mi przykrość.
Ufff, przebiłam się przez koleżanki i spostrzegłam w tłumie moją przyjaciółkę Natalę. Jest to dziewczyna minimalnie wyższa i minimalnie grubsza ode mnie. Ma też blond włosy, ale jaśniejsze i zupełnie proste (podejrzewam, że używa prostownicy, choć mi o tym nie mówi). Cerę ma trochę ciemniejszą ode mnie. Jej oczy są czekoladowe, większe od moich, rzęsy maluje tuszem, natomiast pełne usta bardzo jasną szminką.
Chciałyśmy iść razem do gimnazjum,ale niestety jej zabrakło na teście wstępnym jednego punktu, a ja nie zrezygnuję, bo rodzice bardzo chcieli, bym do niego poszła i naprawdę nie chcę im sprawić zawodu. To było ich największe marzenie, żebym się do niego dostała - mówili mi o tym na okrągło ;-).
Poszłyśmy z moją mamą (tata pracował), Natalą i jej rodzicami na lody. Zakończenie roku, dobre świadectwa. Koniec podstawówki. Pożegnanie... Naturalnie będziemy się jeszcze spotykać, ale... to już nie będzie to...
Po powrocie do domu zaczęłam się pakować. Razem z rodzicami jedziemy do Brzozowa. Będziemy mieszkać w rodzinnym domu taty. Nigdy tam nie byłam, bo po śmierci jego rodziców w wypadku samochodowym (mnie wtedy jeszcze nie było na świecie) tata się wyprowadził stamtąd. Za bardzo mu ten dom przypominał rodziców, za którymi naprawdę tęsknił. Długo się zbierał. Długo nawet nie chciał ich wspominać. Ale ostatnio miałam wrażenie, że rok temu coś się w nim zmieniło. Myślę, iż tata zdał sobie sprawę, że w końcu trzeba iść na przód. I proszę! Za trzy dni jedziemy do Brzozowa. Już nie mogę się doczekać...

sobota, 10 maja 2014

PROLOG

Miłość nie zawsze jest łatwa... Trzeba być naprawdę cierpliwym i wyrozumiałym żeby zrozumieć pojęcie prawdziwej miłości. Ludzie zakochani robią dla siebie wszystko bezinteresownie, nie zazdroszczą sobie i nie rywalizują ze sobą. Jednakże... coraz więcej osób stara się naprawdę nie kochać, a tylko udawać. Być niezależnym. Chciwym, skąpym, egoistycznym, złośliwym. Dlaczego? Czy w dzisiejszym świecie miłość już nie istnieje? A jakże. Pewnie, że tak. Jest ona tylko coraz rzadsza, coraz bardziej krucha, jak wyschnięta gałązka, którą trzeba dobrze pilnować i pielęgnować, żeby się nie przełamała. Coraz więcej ludzi bierze ślub dla pieniędzy lub dla innych dóbr materialnych. Coraz więcej osób współżyje ze sobą dla banalnych powodów. Ludzie teraz tracą szacunek do siebie, są poniewierani, poniżani. Coraz mniej osób stara się na chwilę zatrzymać  i pomyśleć o ludziach, którzy zawsze są przy tobie i zawsze ci pomagają. Odwdzięcz się im. Nie miej serca z kamienia. Nie kieruj się tylko złością i zemstą.
Trzeba pamiętać, iż miłość to wcale nie ciągłe pocałunki, namiętność, i "motylki w brzuchu". Po jakimś czasie to minie. Ale to nie znaczy, że przestaje się kogoś kochać. Miłość to również normalna przyjaźń. To chęć dożycia swoich ostatnich dni ze swoją ukochaną osobą u boku, ze swoim najprawdziwszym przyjacielem.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał, 
stałbym się jak miedź brzęcząca 
albo cymbał brzmiący. 
Gdybym też miał dar prorokowania 
i znał wszystkie tajemnice i wszelką wiedzę, 
a wiarę miałbym taką, że bym góry przenosił. 
a miłości bym nie miał, byłbym niczym. 
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, 
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał, 
nic bym nie zyskał. 
Miłość cierpliwa jest,

łaskawa jest. 
Miłość nie zazdrości, 
nie szuka poklasku, 
nie unosi się pychą; 
nie dopuszcza się bezwstydu, 
nie szuka swego, 
nie unosi się gniewem, 
nie pamięta złego; 
nie cieszy się z niesprawiedliwości, 
lecz współweseli się z prawdą. 
Wszystko znosi, 
wszystkiemu wierzy, 
we wszystkim pokłada nadzieję, 
wszystko przetrzyma. 
Miłość nigdy nie ustaje, 
jak proroctwa, które się skończą, 
albo jak dar języków, który zniknie, 
lub jak wiedza, której zabraknie. 
Po części bowiem tylko poznajemy, 
po części prorokujemy. 
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, 
zniknie to, co jest tylko częściowe. (1 KOR  13,1-1310)